Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aurora tardieu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą aurora tardieu. Pokaż wszystkie posty

Choć nie chcę budzić się, nie umiem spać. Świat dziwny jest jak sen, a sen jak świat.

Aurora Tardieu
"Zaczynam spadać w dół [...] Myślę sobie — zaraz obudzę się. Lecz im bardziej spadam, tym bardziej widzę, że to wszystko chyba nie jest sen."
Urodzona 21 czerwca 2005 w Étretat, na północy Francji. Czarownica czystej krwi z rodu Tardieu, który od pokoleń należy do francuskiej śmietanki towarzyskiej przez wzgląd na zdolności wróżbiarskie. Pierwsza kobieta w rodzinie z talentem jasnowidzenia, o czym jednak nie ma w zwyczaju rozpowiadać na prawo i lewo. Przedostatni rok dumnie nosi barwy Slytherinu i przewodniczy kołem astrologicznym, jednocześnie jak ognia unikając zajęć z wróżbiarstwa i uparcie ignorując zaproszenia do Klubu Ślimaka. Posługuje się dziesięcio calową różdżką z leszczyny i włosa z ogona jednorożca. Za patronusa ma wątłusza srebrzystego, a boginem jest mgła. Młodsza siostra bliźniaczka dawno zaginionego brata.

Mówiono, że wszystko zaczęło się od gwiazd, jednak nawet one nie wskazywały na to, że przyjdzie na świat. Przepowiednia przez pokolenia krążąca po rodzie Tardieu opowiadała o synu, złotowłosym chłopcu z oczami niczym szmaragdy, które będą widziały więcej, niż ktokolwiek śmiałby sobie wyobrazić. Ale nigdy nie wspomniano o córce z włosami w kolorze kruczej czerni i oczami lśniącymi srebrem niczym rozgwieżdżone niebo. Dlatego, kiedy wszyscy członkowie rodziny tłoczyli się przy chłopcu, niemowlęciu krzyczącym w niebogłosy i prężącym się na dłoniach położnika, ona przyszła na świat w ciszy i samotności, nie wyczekiwana przez nikogo.
Nie lubiła być w centrum uwagi, dlatego też nigdy nie skarżyła się na dorastanie w cieniu brata. Zawsze szła o krok za nim, pozwalając mu zgarnąć swoją osobą całą uwagę, a sama trzymała się na uboczu, by uważnym wzrokiem obserwować bieg wydarzeń dookoła. Słowa wypowiedziane w jej kierunku słuchała w skupieniu i chłonęła całym serce, nie odzywając się jednak za wiele, a kiedy już to robiła, zawsze wiedziała, co powiedzieć. Zamiast bawić się z rówieśnikami wolała schować się w szafie z nosem wetkniętym w książkę o astrologii, otulając się zapachem futer i starego drewna, a z tradycyjnych rodzinnych obiadów wymykała się niepostrzeżenie jeszcze przed deserem i studiowała wyblakłe mapy nieboskłonu na zakurzonej podłodze strychu. Zimą spacerowała długie godziny, pozwalając by mróz osiadał subtelnie na jej bladej skórze, a lato spędzała między chłodnymi murami rezydencji, byle dalej od słońca. Nocą, kiedy nie mogła zasnąć, wpatrywała się w rozgwieżdżone niebo za oknem, a kiedy przypadkowo dostrzegła swoje własne spojrzenie odbijające się w szybie rozmyślała, czy będzie taka już zawsze.
Po wielu latach, za każdym razem, kiedy spogląda w lustro ma wrażenie, że nie zmieniło się w niej absolutnie nic. A czasami, że może jednak zmieniło się wszystko.
dodatkowe – powiązania