Irlandia, Dublin; 13 II 1995 ⬩ Charłaczka z niepasującym nazwiskiem życiem ⬩ Korzenie irlandzko-angielskie, obecnie jej rodzina zamieszkuje posiadłość pod Londynem ⬩ Kelnerka w Gospodzie pod Świńskim Łbem, zamieszkująca małą, podniszczoną chatkę nieopodal ⬩ Niecałe metr sześćdziesiąt głupich marzeń, jasnowłosa i błękitnooka naiwna dusza, która wciąż wierzy w innych, choć w siebie już dawno przestała ⬩ Paląca nienawiść serwowana przez ojca, wstyd i pogarda ze strony matki, od sióstr zaś czuć chłód i dystans, wsparcie tylko od ukochanego brata bliźniaka, który gdzieś zaginął? - w co tylko ona nie wierzy ⬩ Matka — szanowana pani ordynator Rowena Travers zd. Doherty, w szpitalu Świętego Munga na oddziale Zakażeń Magicznych; ojciec — Richard Travers, Szef Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów ⬩ Jej trzy młodsze siostry uczęszczają do Hogwartu ⬩ Brak przyjaciół, skrytość i melancholia ⬩ Jej obecność w Hogsmeade nie jest dziełem przypadku, wciąż nie wyrwała się z łap rodziny Travers i przez cały czas pozostaje ich marionetką ⬩ Gdzieś z tyłu głowy pojawiają się myśli o ucieczce, gdzieś na kartkach wpychanych w szufladach, książkach, kieszeniach coraz precyzyjniej rysuje się plan ucieczki ⬩ Smutne wiersze, których nie przeczyta nikt ⬩ Częste stany depresyjne, brak poczucia jakiejkolwiek wartości i tęsknota za wolnością.
Byłaś jak porcelanowa lalka, miałem wrażenie, że tak łatwo Cię stłuc. Kurczowo zaciskałem na Tobie palce, jakby bojąc się, że zaraz rozbijesz się na milion małych kawałków. Byłaś tak bardzo krucha i delikatna, że momentami nie wierzyłem, jak zdołałaś przetrwać w tej rodzinie, w tym świecie — który nie znał kompromisów i był pełen brutalności. Żałowałem każdej Twojej łzy i choć starałem Cię chronić przed całym światem, to nie mogłem spędzić całego swojego życia przy Tobie, bo mimo że byłaś moją bratnią duszą, to moim marzeniem było zbadanie świata, każdego magicznego zakątka, poznanie najbardziej skrywanych przez świat tajemnic. Chciałem uciec od naszego despotycznego ojca, konserwatywnej matki i młodszych sióstr, z którymi nigdy nie potrafiłem się dogadać. Wiedziałem, że wspólnie dzielimy to pragnienie. I przysięgam, że chciałem zabrać Cię ze sobą i pokazać piękno świata, ale w którymś momencie, nie pamiętam już kiedy, mnie także pochłonął mrok. Chyba zbyt mocno przesiąknąłem smrodem naszej rodziny.
Nie wiem czemu tak późno dostrzegłem ten chroniczny smutek, który nosiłaś w sobie, który jak ciernie otaczał Twoje serce, które było ciepłe niczym upalny, lipcowy dzień i naprawdę nie sądziłem, że cokolwiek mogłoby tą dobroć skazić. Kiedy mnie całkowicie pochłonęła ciemność, ona emanowała dobrocią i współczuciem, które tak bardzo nie pasowało do wszystkiego, co znałem. Głupcy mówili, że jesteśmy identyczni, ale prawda była taka, że ja byłem Yin — mrokiem, księżycem i zimnem, Ty zaś Yang — ciepłem, latem i słońcem. Przysięgam, że kiedy się uśmiechałaś czułem jak miodowe promienie słońca padają mi na twarz, rozświetlając całą tą czerń, która była we mnie. Ying i Yang są współzależne, wchłaniają i jednocześnie podtrzymują się wzajemnie. Miałem jednak nieodparte wrażenie, że ani mój mrok nie przeniknął do Twego serca, ani Twoje dobro nie zaraziło mojej duszy. Byliśmy istnymi przeciwieństwami i gdyby nie to wizualne podobieństwo, gdyby nie ten sam błękit oczu, gdyby nie identycznie jasne kosmyki, pomyślałbym, że nie należysz do naszej rodziny. Bo do każdego miejsca na świecie, pasowałabyś bardziej niż tutaj. Lepiej odnalazłabyś się nawet wśród szarych, zwykłych ludzi, w mugolskim świecie. Ale nie tutaj. Nie ouosobiałaś w sobie żadnej z cech rodu Travis.
Cześć. ♥ Karta napisana z perspektywy brata bliźniaka, którego postać jest do oddania (tak samo jak siostry). Zapraszam Was na wątki pokręcone, szalone, mroczne, bo takie lubię najbardziej. Annie skrzętnie ukrywa swoje charłactwo (proszę o uwzględnienie tego w wątkach!), więc przygarnę też kogoś, kto odkryłby jej sekret i albo pełnił rolę przyjaciela-niani, albo wręcz przeciwnie, wysyłałby groźby, szantażował, straszył. Na zdjęciach tym razem cudna Pyper America Smith, wygląd karty zawdzięczam Psychosis, a sowy należy posyłać tu: nyaeleboe@gmail.com