Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barbie Brown. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Barbie Brown. Pokaż wszystkie posty

Czysto pod paznokciami i brudno w żyłach.

Szklana kopuła topnieje między palcami, transparencja zaczyna mienić się srebrzysto i chłód metalu wypełnia drobną, miękką dłoń. Ostrze przecina pierwszą błonę wgłębienia między kciukiem a palcem wskazującym i krwawi Ona drobno i miękko, pod błękitnym światłem witraża w łazience prefektów farbuje głębokim różem swe skórzane płótno. Zaciska smukłe szczypce na potomnym przedmiocie i syczy tryumfalnie. Tryumfalnie, bo porodziła śmiercionośnego syna. Syczy, bo nawet przedmioty rodzi się w bólu.

Dobra jest, gdy nadmiernie dziękuje i nadmiernie przeprasza, gdy połyka i trawi kolejną cudzą winę, gdy z jadowitą radością nadstawia drugiego policzka. Ból tak słodki, że czasami, gdy nikt nie patrzy, rozpuszcza go palcami we wrzątku herbaty. Prowadzi tłumy głosem zanadto delikatnym, prowadzi tłumy z powinności niemalże niewybranej i spaceruje nocami po kamiennych ścianach w niestłumionych sobą chichotach. We wczesnym sierpniu, gdy gorące powietrze wypełnia tylko Ona, rozciąga odnóża na nieskoszonej trawie i układa origami ze stokrotek na łące graniczącej z Zakazanym Lasem.


Olivia  Barbara "Barbie" Brown

Urodzona dwunastego czerwca w południowym Londynie, od czwartego roku życia w domu dziecka, od jedenastego całorocznie w Hogwarcie. Szlama i sierota. Prefekt szóstego roku z domu Hufflepuff. Patronusem królik, boginem jej ciało do reszty pokryte siniakami. Dziewięć i pół cala wiśni z włóknem z pachwiny nietoperza, koło Alchemiczne i Transmutacji. Marzy o kocie, ale z braku pieniędzy szlaja się za cudzymi sierściuchami.

Miętowe landrynki perfumą na skórze, paznokcie brudne świeżą jagodą, cukier w każdym możliwym napoju. Powoli rozwijająca się bezsenność, więc o trzeciej w nocy upycha policzki pączkami na szczycie Wieży Astronomicznej lub kąpie się w lawendowym wrzątku. Na zewnątrz tak samo, jak wewnątrz – w pastelowej wełnie i sukienkach w kwiaty, długie rękawy. Mugolskie mentole pod materacem, butelka Ognistej przykryta różowymi figami. Wizerunek z kryształu. Stół we francuskich wierszach i sztukach Szekspira.

To, jak żarliwie całuje Cię wzrokiem, a śmiech ma płytko srebrzysty, połyskuje w powietrzu przez krótką chwilę i chowa się w głębi. To, jak potrzebuje dłoni pod bluzką, ust na szyi, stłoczonych kolan i koleżeńskich klepnięć po ramieniu. To, jak dusi się brakiem dłoni pod bluzką, ust na szyi, kolan między żebrami i sińców na ramionach. To, jak walczy z narkotykiem skóry przy skórze i to, jak z urokliwą nieudolnością raz po raz przegrywa.


WARNING: Piszę wątki w tak samo pojebany sposób jak tekst powyższy. Jeśli mój styl nie frustruje Cię do reszty, to zapraszam na dramy i romanse i skomplikowane relacje i krew i pot i łzy i stokrotkowe wianki. Zrobiłam z Barbie nadzwyczajnie słodką dziewczynę, ale to tylko wierzchnia warstwa. Karta będzie rozwijana pod wpływem wątków. Daaaaawno mnie tu nie było, trochę mam czasu wolnego, chodź i popisz. panna.zjawa@gmail.com