Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erica Berenger. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Erica Berenger. Pokaż wszystkie posty

They called me a bitch


najpierw zapraszam tutaj


burned me like saffron, my matter is golden

I am teaching you to be selfish. Let me repeat it because the word 'selfishness' has been condemned so much that it is every possibility to misunderstand... but, the word is really beautiful: To be selfish simply means to be yourself.


właściwie Fionnghuala Erica Berenger * 17 czerwca 2005, dublin, irlandia * mugolaczka * hufflepuff, v rok * różdżka z berberysu, 11 calowa, dość krucha, z rdzeniem z włosa z grzywy kelpie * boginem odrzucenie (kochanie, co ty tu robisz, co? nie jesteś nam już potrzebna, mamy tę piękną rzodkiew) * patronusa próbowała rzucić raz, gdy miała trzynaście lat, z zerowym skutkiem * szkolny chór * i don't know who you are but you must be some kind of superstar 'cause you got all eyes on you no matter where you are * powiązania

Ciężko nie zauważyć jej obecności – bo nawet kiedy nic nie mówi, gdy tylko wchodzi do pokoju, otaczająca ją aura pewności sprawia, że głowy odwracają się w jej kierunku. Jest w niej coś przyciągającego i odpychającego jednocześnie – w jej wesołym spojrzeniu, nie gasnącym nawet po usłyszeniu najbardziej niemiłych komentarzy, i głosie nie bojącym się wypowiadać nawet najbardziej kontrowersyjnych rzeczy. W jej towarzystwie może się czuć albo dobrze, albo źle – bo blask, który roztacza, może być w równej mierze dodający otuchy, co przytłaczający. Zdawać by się mogło, że nic nie jest w stanie popsuć jej humoru, bo ani trochę nie przejmuje się choćby faktem, że musi powtarzać rok z powodu słabych wyników i że została uznana za czarną owcę Hufflepuffu, ale ona po prostu wychodzi z założenia, że życie jest za krótkie, by skupiać się na negatywnych emocjach i stara się je od siebie odsuwać. To ta osoba, której dobre intencje często są brane za złe, żartobliwe komentarze traktowane poważnie, a komplementy uważane za wyszukaną formę naśmiewania się. Jej pewność siebie najczęściej mylona jest z wybujałym ego i narcyzmem, ale Erica doskonale zdaje sobie sprawę, jak daleko jej do doskonałości i każdego dnia próbuje być lepszym człowiekiem. Chociaż stara się wszystkich traktować miło i uczciwie, już dawno pogodziła się z opinią wrednej suki – i jedynie bliscy jej ludzie wiedzą, że nie ma nic wspólnego z tą niemiłą dziewczyną z plotek. Czasem wciąż jej smutno, gdy słyszy złe opinie na swój temat, ale życie nauczyło ją, że akceptacja i kochanie siebie wraz ze wszystkimi swoimi wadami (oczywiście nie wykluczając ciągłego rozwoju) są najważniejsze, dlatego zaciska zęby i jest sobą, nawet jeśli czasem oznacza to brak akceptacji i odrzucenie. Chociaż magia od najwcześniejszego dzieciństwa była częścią jej rzeczywistości (oboje jej rodziców to mugolaki), jej o wiele bardziej podoba się świat mugoli. To elektronika nie magia podbiła jej serce, i to ich kultura wydaje się o wiele bardziej kusząca. Przez ostatni rok strasznie zaniedbała się w nauce, jako że nie widzi swojej przyszłości w żadnym magicznym zawodzie, i zamiast tego na własną rękę zaczęła edukować się w muzyce. Wciąż nie może przeboleć, że jej laptop nie działa na terenie Hogwartu (ani telefon pełen pięknej muzyki), więc wykorzystuje każdą chwilę w domu na tworzeniu piosenek. To ona przechadza się korytarzami szkoły, śpiewając na cały głos mugolskie hity (najczęściej R&B) i to ona co chwila narzeka, że omijają ją wszystkie najlepsze koncerty. Bardzo pracowita z niej osoba (w co wątpi prawie cała szkoła) i jak na czymś jej zależy, nie poddaje się, aż tego nie osiągnie. Obecnie jej największym marzeniem jest zrobienie kariery w muzyce, wbrew życzeniom rodziców i przyjaciół (oni uważają, że porzucenie magii to najgłupszy z jej dotychczasowych pomysłów, głupszy nawet od prób wytresowania wielkiej kałamarnicy z hogwarckiego jeziora). Wciąż ma momenty, kiedy czuje, że jej życie to jedna wielka porażka i żałuje, że nie potrafi być człowiekiem, jakim jej najbliżsi chcieliby, żeby była, ale przez większość czasu po prostu cieszy się, że jest sobą. Bo w końcu na całym świecie nie ma drugiej takiej samej osoby jak ona i ta myśl każdego dnia dodaje jej siły.

My touch is righteous, like virus my Midas I'm golden

odautorsko: Alessia Cara na wizerunku, cytaty od Sevdalizy, ASAP Rocky&FKA twigs, Kung Fu Pandy i Jamelii, w imieniu i nazwisku zalinkowana piosenka. Od dawna kusiło mnie, żeby zrobić postać, której ta cała magia wcale się nie podoba, więc jest Erica. Szukam dla niej wrogów, kilku przyjaciół, kogoś, z kim mogłaby śpiewać mugolskie hity i może jakiejś miłości (chłopak, dziewczyna, jesteśmy otwarte na propozycje). Mam nadzieję, że się dogadamy. :3 druga postać: Teddy