Głowę ma wysoko zadartą, badając gwiazdy, albo nisko opuszczoną,
kiedy babrze się w ziemi. Współlokatorki mają już dosyć jej
ciężkich poranków, ale za bardzo lubi noce, by kłaść się
wcześnie. Jest prawdziwym bibliofilem, który czyta nawet idąc,
czasami nie zauważając schodów, nie ma litości dla tych, którzy
nie szanują książek i, gdyby chodziła na randki, to najpewniej do
biblioteki, a zapach kartek wciąga jak kokainę. Zabawnymi
faktami sypie jak z rękawa,
czym zepsuć potrafi nawet najnormalniejszą, najmilszą konwersację,
poczucie humoru ma co najmniej dyskusyjne, podobnie jak gust modowy,
ale nikt nie wmówi jej, że kolorowych skarpet nie powinna podciągać
do połowy łydki, zwłaszcza, gdy zakłada sukienkę. Ledwo widzi
bez okularów, udaje, że rozumie Quidditcha, za to kibicuje całkiem
szczerze, zupełnie jak niemagiczna strona jej rodziny na meczach
rugby. Regularnie dostaje pełne żalu listy od zgorzkniałej matki,
która nigdy nie pogodziła się z faktem bycia charłakiem, a także
szczegółowe opisy ledwo dostrzegalnych zmian zachodzących w
Zaginionych Ogrodach Heliganu, gdzie pracuje jej ojciec, kornwalijski
ogrodnik. Dzieciństwo miała pełne magii, choć głównie tej
mugolskiej, mówić zaczęła późno, ale wiedzieć, dotknąć,
złapać i posmakować chciała wszystko. Tak jak wtedy, nadal
potrafi zaprzyjaźnić się z każdym żukiem, kotem, niuchaczem,
hipogryfem, z taką samą sumiennością, jak gdy miała sześć lat,
prowadzi ukochany zielnik i już szykuje plecak, by po szkole
wyruszyć na wyprawę życia.
Poppy Gardner
VI rok, Hufflepuff
koło zielarskie, onms, astronomów
córka charłaczki i mugolskiego ogrodnika
