
am, gdzie się wychował, ludzie nigdy nie mieli oporów przed otwartym wyrażaniem swoich myśli, uczuć czy poglądów i Minu nie jest w tym przypadku wyjątkiem, choć nauczył się przy tym doskonale skrywać swoje sekrety za fasadą dobrze dobranych pozorów dostępności, przez które istotnie - wzorem pozostałych członków rodziny - sprawia wrażenie gotowej do odczytania księgi. Dokładnie z tego samego powodu większość ludzi, którzy mają z nim do czynienia uważa, że to, co mogą zobaczyć jest jednocześnie wszystkim, co ten dzieciak może mieć do zaoferowania i najczęściej nawet nie próbują doszukiwać się w tym drugiego dna. Nie zadają sobie również trudu, by go lepiej poznać przed wydaniem na jego temat opinii czy osądu, bo wydaje im się - a jakże! - że po prostu znają Minu Reevesa.
On sam z kolei przyzwyczaił się już, że patrzy się na niego przez pryzmat uroczego uśmiechu, szerokich ramion lub plotek zasłyszanych gdzieś na korytarzach i nie wyprowadza nikogo z błędu. Właściwie lubi, kiedy ludzie rzucają w jego kierunku płoche, podejrzliwe spojrzenia albo jak po każdym powrocie z wakacyjnej przerwy zerkają z niepokojem na jego nowe siniaki czy stare blizny, które z wiekiem przestał ukrywać. Pozwala im na to, ale każde pytanie o ich pochodzenie zbywa jakimś dwuznacznym komentarzem albo tajemniczym uśmiechem. Ma w sobie pewien magnetyzm, którym przyciąga kolejnych ludzi: lgną do niego zwabiani aurą bezpretensjonalności, lgną do chłopięcego uroku, do towarzystwa, do swobody bycia, do bezpośredniości. Lgną jak muchy do miodu nawet jeśli większości z nich faktycznie nie ma i nie chce mieć nic do zaoferowania, bo tak naprawdę dopuszcza do siebie jedynie nielicznych.
Gdyby jednak komuś udało się przypadkiem podejść na tyle blisko, by móc ujrzeć jego prawdziwą twarz wiedziałby już, że za fasadą kryje się nie tylko gotowa do skoku bestia o ostrych kłach, długich pazurach i bijącym mocno sercu, ale że czai się tam również zagubiony, obarczony przesłością chłopiec. Wiedziałby, że pomimo ogromnych pokładów odwagi czasami boi się zatrzymać czy choćby zwolnić tempa, by przypadkiem nie zalały go emocje, od których wciąż próbuje się uwolnić. Wiedziałby również, że bywają dni, kiedy poczucie winy zżera go boleśnie od środka, a ciężar skrywanych tajemnic z ledwością pozwala podnieść się z łóżka, czego nawet sam przed sobą nie jest jeszcze w stanie przyznać. I własnie dlatego większość ludzi tak naprawdę nie zna Minu Reevesa - jedynie iluzję; własne wyobrażenie o nim.
On sam z kolei przyzwyczaił się już, że patrzy się na niego przez pryzmat uroczego uśmiechu, szerokich ramion lub plotek zasłyszanych gdzieś na korytarzach i nie wyprowadza nikogo z błędu. Właściwie lubi, kiedy ludzie rzucają w jego kierunku płoche, podejrzliwe spojrzenia albo jak po każdym powrocie z wakacyjnej przerwy zerkają z niepokojem na jego nowe siniaki czy stare blizny, które z wiekiem przestał ukrywać. Pozwala im na to, ale każde pytanie o ich pochodzenie zbywa jakimś dwuznacznym komentarzem albo tajemniczym uśmiechem. Ma w sobie pewien magnetyzm, którym przyciąga kolejnych ludzi: lgną do niego zwabiani aurą bezpretensjonalności, lgną do chłopięcego uroku, do towarzystwa, do swobody bycia, do bezpośredniości. Lgną jak muchy do miodu nawet jeśli większości z nich faktycznie nie ma i nie chce mieć nic do zaoferowania, bo tak naprawdę dopuszcza do siebie jedynie nielicznych.
Gdyby jednak komuś udało się przypadkiem podejść na tyle blisko, by móc ujrzeć jego prawdziwą twarz wiedziałby już, że za fasadą kryje się nie tylko gotowa do skoku bestia o ostrych kłach, długich pazurach i bijącym mocno sercu, ale że czai się tam również zagubiony, obarczony przesłością chłopiec. Wiedziałby, że pomimo ogromnych pokładów odwagi czasami boi się zatrzymać czy choćby zwolnić tempa, by przypadkiem nie zalały go emocje, od których wciąż próbuje się uwolnić. Wiedziałby również, że bywają dni, kiedy poczucie winy zżera go boleśnie od środka, a ciężar skrywanych tajemnic z ledwością pozwala podnieść się z łóżka, czego nawet sam przed sobą nie jest jeszcze w stanie przyznać. I własnie dlatego większość ludzi tak naprawdę nie zna Minu Reevesa - jedynie iluzję; własne wyobrażenie o nim.
Kieran Minnakht Reeves — Były wychowanek Gryffindoru — Lat 21, dokładna data i miejsce urodzenia nieznane — czarodziej o egipskich korzeniach, najpewniej półkrwi — adoptowany w wieku 11 lat — Świeżo upieczony stażysta OPCM — aspirujący hipnotyzer — boginem piękna, lecz pozbawiona zdrowych zmysłów, biologiczna matka — patronusem Nundu — dwunastocalowa, dość giętka różdżka z Mpingo o rdzeniu z popiołu feniksa — Nikt poza rodziną nie posługuje się względem niego imieniem Kieran, wszyscy (bez wyjątku) znają go jako Minu — powiązania
odautorsko