emerson s. bones
only the gentle are ever truly strong
HUFFLEPUFF • VII ROK • ŚCIGAJĄCA • KOŁO TRANSMUTACJI I ZIELARSTWA
Podobno szwankują u niej podstawowe umiejętności komunikacji. Zdaniem samej zainteresowanej nie można im nic zarzucić, jednak trudno nie spostrzec jak niektóre jej uprzejme komentarze potrafią wywoływać u rozmówców stany porównywalne do ataku apopleksji. Czyżby powodem była wrodzona złośliwość? Bzdury. Emerson nie lubi kłamać, a o jakimkolwiek przymilaniu się to już w ogóle można zapomnieć, nawet jeśli miałoby to komuś sprawić chwilową przyjemność. Płynie z tego oczywisty wniosek – jeśli liczysz na prostotę i szczerość, prawdopodobnie powinieneś poszukać jej u panny Bones. O ile jesteś w stanie znieść potencjalnie bolesną prawdę zaserwowaną pod ostrzałem przenikliwych, jasnych oczu.
Prawdopodobnie powinna zaprzestać charakterystycznego ściągania brwi za każdym razem, gdy bywa niechcianym świadkiem ludzkiej głupoty. Chyba nic nie drażni ją bardziej niż wrodzona ignorancja. Może z wyjątkiem pajęczyn w najwyższych zakamarkach pomieszczenia, zajęć wróżbiarstwa lub zbytniego natężenia koloru różowego. Ukochana rodzina powtarza jej, że nie zawsze musi być t a k a poważna, a lekkie uniesienie kącików ust w pogodnym uśmiechu nie wywoła u niej nieodwracalnego paraliżu mięśni twarzy. Niektórzy do dziś drapią się po głowie zastanawiając, jakim cudem została przydzielona do domu słynącego z życzliwości, uczynności oraz tolerancyjności. A może to jedna z tych zagadek, na którą nie ma prostej odpowiedzi? Naturalnie, że gdzieś tam głęboko pod wierzchnią warstwą ochronną zbudowaną z odpowiedzialności i realizmu, żyje sobie empatyczniejsza, swobodniejsza Emerson – taka, która skrycie szaleje za gorącą czekoladą z mnóstwem niezdrowych pianek, uwielbia klasyczne, mugolskie powieści jak Przeminęło z wiatrem lub Dziwne losy Jane Eyre, a gdy miewa gorszy dzień potrafi stłuc parę fiolek z eliksirami albo przez przypadek wpaść w wielką kałużę błota na szkolnym dziedzińcu. Bądź co bądź jest tylko i aż człowiekiem, a w dodatku nastolatką, której nie zawsze udaje pogodzić się ze sobą wszystkie tkwiące w niej, śmieszne sprzeczności. Ale jedno jest pewne. Emerson cechuje wyjątkowy upór i nie można jej odmówić ambicji. Co zabawne, kilkukrotnie oferowano jej nawet posadę prefekta, jednak za każdym razem grzecznie odmawiała. Wybrała miotłę zamiast błyszczącej odznaki. Owszem, lubi się uczyć, a po szkolnej bibliotece mogłaby spacerować z zamkniętymi oczami... jednak co za dużo, to nie zdrowo. Poza tym, chyba nie ma nic bardziej ożywczego i odprężającego równocześnie jak porywiste podmuchy wiatru muskające twarz oraz tańczące we włosach.
Można by przypuszczać, że ktoś tak dobrze zorganizowany jak Emerson ma już przemyślany plan na przyszłość, natomiast im bliżej ukończenia szkoły, tym więcej możliwości pojawia się na horyzoncie. Ciepła posadka w Ministerstwie Magii? Wizengamot? A może kariera naukowa...? Tak wiele opcji, a tak mało czasu. Na razie skupia się na zgłębianiu tajemnic swojej ukochanej transmutacji, rozważając różne pomysły. Czasami, gdy ktoś potrzebuje pomocy z nauką, wówczas może udzielić paru dodatkowych lekcji... może nawet wesprze na duchu i pocieszy w najczarniejszej godzinie? Kto wie, świat jest pełen niespodzianek, a już szczególnie ten magiczny! Należy jedynie pamiętać, dla własnego dobra, aby nie nadwyrężać jej złotego serca i nie czerpać zbyt zachłannie z ograniczonych zasobów anielskiej cierpliwości. Pora uwierzyć, że nawet Puchoni mają swoje granice.