Caireann Byrne
do you know i could break beneath the weight of the goodness i still carry for you?
be still, my foolish heart, don't ruin this on me
![]() |
| i'm a war of heart versus head and it's always this way, my head is weak and my heart always speaks before i know what it will say |
Caireann Byrne
2 XI Knockerra, Irlandia —— VI rok w Hufflepuffie —— półkrwi —— elastyczna, dziesięciocalowa różdżka w głogu o rdzeniu z włosa jednorożca —— patronusa nie udało jej się wyczarować; bogin przybiera formę czarnych walizek —— Koło Zielarskie —— Zielarstwo, Zaklęcia, OPCM, Eliksiry, OPNMS —— upchnięte na dnie kufra ulubione książki, od dłuższego czasu w połowie pusta paczka mugolskich papierosów i dwie czerwone szminki, którymi nigdy się nie pomalowała —— zadbany storczyk na parapecie —— powiązania
Czasem wyobraża sobie, że jest córką normalnych ludzi, ma dwa rude koty, młodszą, uroczą siostrzyczkę i starszego, opiekuńczego brata. Chodzi do liceum w rodzinnym, małym mieście, a popołudnia spędza w klimatycznej herbaciarni, przed którą stoją dwie pochylone wierzby. Uczy się całkiem nieźle, ma zgraną paczkę przyjaciół i może porozmawiać o wszystkim z rodzicami — ci przecież zawsze dla niej są. Nigdy nie zapomina o znalezieniu dopasowanej pary skarpetek zawczasu, potrafi zjeść całą tabliczkę czekolady na raz, jej grzywka zawsze dobrze się układa i Carrie jest naprawdę, ale to naprawdę szczęśliwa.
Z tych marzeń wyrywa ją najczęściej syk źle przyszykowanego wywaru na Eliksirach. Wtedy Caireann przypomina sobie, że nigdy w życiu nie miała nawet jednego kota, matka mugolka się jej boi, ojciec auror nie jest z niej zadowolony, a jedyny brat za nią nie przepada. W Hogsmeade ostatnie pieniądze wydaje na nielegalnie pozyskaną Ognistą Whiskey, której smak już dawno przestał wypalać jej gardło, a po powrocie do Hogwartu nie potrafi znaleźć w sobie motywacji do nauki — wszystkie eseje robi na ostatnią chwilę i dziękuje Bogu za Zaklęcia i Zielarstwo, bo chociaż na tych lekcjach nie czuje się jak ostatnia kretynka. Rumieni się wściekle w towarzystwie ładnych koleżanek i przystojnych kolegów, Ślizgoni ją trochę onieśmielają, z przyjemnością oddaje potrzebującym karty z Czekoladowych Żab, a w czasie gier Quidditcha kibicuje Puchonom najgłośniej. Od zjedzenia zbyt wielu słodyczy strasznie boli ją brzuch, grzywkę ciągle układa na wszystkie niewłaściwe sposoby, robione przez godzinę kreski wyglądają inaczej, niż powinny, a sama Carrie jest naprawdę, ale to naprawdę nieszczęśliwa.
I wszystkie bajki, które zaczynają się "dawno, dawno temu, pewnego dnia, był sobie albo była" — wszystkie — mówią o sercu
Czasem wyobraża sobie, że jest córką normalnych ludzi, ma dwa rude koty, młodszą, uroczą siostrzyczkę i starszego, opiekuńczego brata. Chodzi do liceum w jej rodzinnym, małym mieście, a popołudnia spędza w klimatycznej herbaciarni, przed którą rosną dwie wierzby. Uczy się całkiem nieźle, ma zgraną paczkę przyjaciół i może porozmawiać o wszystkim z rodzicami — ci przecież zawsze dla niej są. Nigdy nie zapomina o znalezieniu dopasowanej pary skarpetek zawczasu, potrafi zjeść całą tabliczkę czekolady na raz, jej grzywka zawsze dobrze się układa i Carrie jest naprawdę, ale to naprawdę szczęśliwa.Z tych marzeń wyrywa ją najczęściej syk źle przyszykowanego wywaru na Eliksirach albo podniesiony ton głosu innego nauczyciela. Wtedy Caireann przypomina sobie, że nigdy w życiu nie miała nawet jednego kota, matka mugolka się jej boi, ojciec auror nigdy nie jest z niej zadowolony, a jedyny brat za nią nie przepada. W Hogsmeade ostatnie pieniądze wydaje na nielegalnie pozyskaną Ognistą Whiskey — na piwo kremowe w “Trzech Miotłach” rzadko kiedy starcza. Kiepsko idzie jej Transmutacja, wszystkie eseje robi na ostatnią chwilę i dziękuje Bogu za Zaklęcia i Zielarstwo, bo chociaż na tych lekcjach nie czuje się jak ostatnia kretynka. Pomimo tego, że jest zawsze miła i lojalna wręcz do punktu głupoty, z przyjaciółmi u niej krucho, za to świetnie udaje, że te dwie różne skarpetki są świadomym wyborem stylizacyjnym. Od zjedzenia zbyt wielu słodyczy strasznie boli ją brzuch, grzywka ciągle układa się na wszystkie niewłaściwe sposoby i Carrie jest naprawdę, ale to naprawdę nieszczęśliwa.
_________________________________________________
i just need someone in my life to give it structure
Znajomym każe mówić na siebie po prostu Carrie, bo uważa, że nadane jej imię jest odrobinę zbyt pretensjonalne. Cudem zdała SUM-a z Eliksirów na wystarczającą ocenę do kontynuowania tego przedmiotu — nigdy nie radziła sobie zbyt dobrze z tym całym wlewaniem i mieszaniem, a obecny nauczyciel musi mieć jej już serdecznie dość. Dużo się śmieje i przytula ludzi, objada się czekoladowymi żabami i z chęcią korzysta z usług osób handlujących Ognistą Whisky. Nie jest odpowiedzialna, nie jest nieśmiała, nie jest cierpliwa; jest za to emocjonalna, wrażliwa i za szybko się przywiązuje.
fc: Bridget Satterlee
cytat: Marek Hłasko
tytuł: The Walters — I Love You So
Polecam klikać w imię i nazwisko!

