Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prisoner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą prisoner. Pokaż wszystkie posty

Scorpius Malfoy

SCORPIUS MALFOY

Slytherin VII rok magia niewerbalna czysta krew prefekt przewodniczący Klubu Pojedynków posiadacz sowy Athali


Choć pod wieloma względami łączy najgorsze cechy rodziców, stanowiąc tym samym dumę Slytherinu, brak mu jednego najważniejszego podobieństwa do ojca: zainteresowania Quidditchem. Nie ogląda, nie zna się, nie chce grać. Na domiar złego uważa, że latanie na miotle jest po prostu głupie. Znacznie bardziej ceni sobie zaklęcia i uroki, czy naukę OPCM-u, w czym zresztą jest świetny. Nie można powiedzieć tego samego o jego umiejętnościach warzenia eliksirów. Ku rozczarowaniu nauczyciela nie odróżnia siekania od mielenia, a każda próba poradzenia sobie z lekcjami kończy się u niego mniejszą bądź większą katastrofą. Na resztę zajęć nie narzeka, a jest w nich przeciętny. Powodzi mu się natomiast z dziewczynami, choć tylko ślizgońskimi — imponuje im swoimi umiejętnościami pojedynkowania się. Członkowie innych domów nie przepadają za nim. Słusznie, bo straszny z niego snob.

POWIĄZANIA DODATKOWE OPOWIADANIA

Kliknij w trójkąt, aby rozwinąć treść. Szukam napiętych relacji, dźwięków trzaskających zaklęć i brzydkich przekleństw. Karta strasznie stara, więc przepraszam za jakość - kiedyś może zaktualizuję jej treść.

Wątki: Sapideh, Arlo


Patrząc na tego siedemnastolatka, zapewne ani na moment nie przeszło ci przez głowę, że mógłby on stanowić dla ciebie jakiekolwiek zagrożenie. Twój błąd — jeden z największych jaki popełniłeś. Wygląda niegroźnie, ale potrafi kąsać boleśniej niż niejeden jadowity wąż. A jaki jest przy pierwszym wrażeniu? Scorpius Hyperion Malfoy to jeden z tych interesujących — charakteryzujący się szlachecką ogładą (co z tego, że udawaną?) i wysoce wyszkolonymi umiejętnościami perswazyjnymi. Wygadany i pewny swego. Stawiany za wzór przez jednych, dyskryminowany ze względu na fałszywe zagrywki przez drugich. Chłopak jakich mało wśród społeczeństwa. Arogancki, ale pociągający. Władczy, choć bezbronny w obliczu przeszłości. To chyba najgorsze z połączeń.

Nadnaturalnie pamiętliwy i lojalny wobec osób, które się dla niego liczą — a takie chyba nie istnieją — jest w stanie z pacyfisty zmienić się w prawdziwego, nieokiełznanego anarchistę. A skoro nie ma nikogo, kogo mógłby z lwim zapałem bronić, jak własnego stada, nieszczęśliwie odgrywa rolę wilka, pożerającego ofiary zawsze pojedynczo, z czczą dokładnością. Biada temu, kto mu podpadnie. Czasem jest zbyt porywczy na racjonalne działania i jednocześnie nazbyt zapalczywy, by odpuścić, godząc się z porażką. Nieważne w jak kiepskim znajdzie się położeniu, stojąc przed niebezpieczeństwem prędzej narazi się na poturbowanie, niż da się oswoić. Jest jak dziki zwierz wrzucony w klatkę — wściekle bije o metal, a nim się spostrzeżesz, rzuca ci się do gardła. Tylko po to by po ostatecznym ataku i zgonie męczennika w ciepłym świetle dnia ułożyć się do snu. Niczym niewinny baranek, niezbryzgany krwią bliźniego.
Czasami mam wrażenie, że gdzieś w nim tkwi jeszcze serce. Tylko czasami... zawsze potem nachodzi mnie myśl, że przez większość czasu najprawdopodobniej radzi sobie bez niego.


Nie musisz darzyć go głębokim uczuciem ani nawet lubić go, by chcieć zagłębić się w rozmowę z nim. Sprawia wrażenie osoby inteligentnej, na swój sposób także błyskotliwej. Taki też faktycznie jest. Nawet w chwilach, kiedy rzuca w ciebie najgorszymi (a co najważniejsze również najszczerszymi) obelgami, chcesz więcej. Nie dlatego że może to okazać się przyjemne – krytykowanie twojej osoby w jego wykonaniu nigdy takie nie będzie — Scorpius stanowi po prostu jedną, wielką zagadkę, którą każdy z nas za wszelką cenę pragnie rozwiązać, nie bacząc na konsekwencje. Nie mając również na uwadze tego, że sam obiekt zainteresowań robi wszystko, żeby nie tylko nie mówić o sobie, ale również kręcić i manipulować tak, by osoby trzecie zyskały nie więcej niż barwne, zmyślone opowieści na jego temat. I choć czasami zdarza się mu powiedzieć prawdę, to i tak bez znaczenia, bo zawsze gubi się ona w natłoku kłamstw.

Malfoy nie należy do osób, które zajmują się cudzą codziennością, prędzej skupia się na własnej. Tym bardziej nie stara się zabawiać w jasnowidza. Nie czuje potrzeby ciągłego analizowania splotu wydarzeń, w których główną rolę odgrywa ktoś trzeci, ale jeśli w jakiś sposób mu podpadniesz, bądź pewny, że nie ma siły, która odwiodłaby go od zemsty. Na domiar złego jedyną opinią, z jaką się liczy, jest jego własna. W związku z tym obelgi czy komplementy wrzuca do jednego worka z plotkami i domysłami, nie czując różnicy między nimi.
Nawet nie próbuj wspominać mi o tym palancie. Po ostatnim spotkaniu z nim jedno wiem na pewno — na dobrego kolegę to on się nie nadaje. Prędzej na niezjednanego, żarliwego wroga.


Nie szukaj u niego pokładów dobroci, i tak ich nie znajdziesz. Jeśli jednak już to zrobiłeś, spróbuj raz jeszcze przeanalizować jego charakter, zanim wysuniesz jakiekolwiek, błędne wnioski. Pamiętaj o tym, że chłopak ten należy do grupy agresorów — porywczych, często brutalnych wobec osób, które wyjątkowo grają mu na nerwach. Opanowanie i pełna obojętność idą z nim w parze, ale tylko do pewnego momentu, potem następują gwałtowne erupcje, a te zwykle nie zwiastują niczego dobrego.

Nie próbuj doszukiwać się w nim zalet. On ich nie ma, a nawet jeśli ma, prawdopodobnie są one przyćmione przez masę wad. Bóg mało kiedy wydaje na świat tak egoistycznych, zapatrzonych w swoje interesy ludzi. Gdyby apokalipsa zaczynała się od destrukcji psychicznej (w wolnym tłumaczeniu: od totalnego braku empatii), on byłby jej źródłem. Nigdy nikomu nie pomaga, chyba że sam czerpie z tego jakąś korzyść. To jak cię potraktuje, zależeć będzie tylko i wyłącznie od tego, ile pożytku w tobie widzi. Nie zdziw się, gdy okaże się, że młody panicz o uroczym uśmiechu to tak naprawdę prawdziwe nasienie zła, pierwotny syn szatana. On taki jest — zmienny, nieokreślony. Apatyczny z przekory, wrażliwy dla zysku. Piekielnie intrygujący, bo nie wchodzący w żadne schematy lub modele osobowe, a przy tym — niestety — nieprzeciętnie narcystyczny i chorobliwie próżny.
Nie przedstawił się, nie podał ręki na powitanie, nie powiedział nic, co mogłoby mnie zadowolić. I ty się pytasz jaki jest? Zrób mu rachunek sumienia, a dowiesz się, że jest po prostu nieznośny.


Caedmon Borgin

O NIM
RÓD
PRACA

CAEDMON BORGIN

NAUCZYCIEL OPCM • 34 LATA • CZYSTA KREW • BYŁY ŚLIZGON • WŁAŚCICIEL SKLEPU BORGIN&BURKES • URODZONY OPRAWCA



CHARAKTER PRAWDZIWE OBLICZE BORGINA

Zamknął w czterech kwadratach zimnych ścian. Zaryglował drzwi, oplombował okna. Uziemił. Ciasno tam, że nawet w szczelinę nie wejdą. Ale wyrywają się, próbują. Do ścian podchodzą – przystają. Do ścian podchodzą i walą. Do ścian podbiegają i... TRACH! Rozbijają się. Na kawałki, na długo – wciąż smutnosame. Pełzną po ziemi i zbierają. Się. Same w sobie. Na ślepo, na gorąco, na złość i na umór. Próbują znów. Tym razem do drzwi. Proszę, wypuść. Błagają. Jęczą i skrzeczą, krzyczą i proszą. A on milczy. Chowa je za upartością, za inteligencją, za dystansem. Za pokłosiem szczeniackiej niedojrzałości (czasem) i za kłamliwie wypuszczanym słowem (często). Sam przed sobą je chowa, gdy musi. Ucieka do obojętności, by nie myśleć o nich. Nie chce, nie może i nie wypuści. Wizytę złoży im tylko wieczorem. Gdy wróci. Zaprosi do łóżka, utuli. Zapłacze z nimi (rzadko). Zakryje kołdrą i wyszepta czule:

Moje emocje. Moje.

Informacje o Borginie w zakładkach i po najechaniu myszką na zdjęcia. Szukam dojrzałych relacji, natrętnych uczniów, ulubieńców i wszystkiego pomiędzy. POWIĄZANIA

Wątki: Nemetorius, Ambrosia

Maybe that's what life is... a wink of the eye and winking stars.

ARRAN GREENGRASS
RAVENCLAW • VI ROK • UR. SZKOCJA, FAIR ISLE • PREFEKT

CZYSTA KREW — WYBITNY Z TRANSMUTACJI I ELIKSIRÓW — KLUB ŚLIMAKA — KOŁO ELIKSIRÓW — CHCE WZIĄĆ UDZIAŁ W MISTRZOSTWACH ELIKSIRÓW SZKÓŁ CZARODZIEJSKICH W 2023 — WŁAŚCICIEL KOTA O IMIENIU SYZYF — BOGIN: RÓŻDZKA OJCA, WYCELOWANA W NIEGO — PATRONUS: BRAK — POWIĄZANIA
Gdy pociąg hogwarcki rusza, wsuwa się do ostatniego, względnie pustego przedziału. Wiesz, Vince, nigdy nie widziałem testrali, oznajmia spokojnie, patrząc prosto w oczy kolegi. Nie wiadomo, co myśli, ale znając naturę Krukona, z każdego wypowiadanego słowa inkantuje celowość. Nie martw się, że nie rozumiesz – to normalne przy nim. Twarz, niezmiennie od lat przecięta powagą, kryje głębokie zrozumienie świata nie na miarę nastoletnich hormonów. Jakby na drodze systematyczności i dzięki talentowi do nauki magii, łapał czas na przedwczesne dojrzewanie.

Odziany w pas siniaków, chowanych skrzętnie za opuszczonymi w dół rękawami koszuli, siada na miejscu zawsze przy oknie. Czasami jeszcze zaciąga ciasno krawat pod kołnierzem. Lubi myśleć, że w zaciśnięciu pętli da się chwycić kontrolę. Nawet wtedy, gdy palce, wypuszczając płat krukońskich barw z dłoni, drżą nieznacznie.

Mimo tego z pierwszym piskiem kół pociągu dostrzegasz w nim nienaturalny spokój. Opiera się swobodnie o miękkie obicie siedzenia, niemal w nim niknąc, i spogląda za okno, jakby właśnie szukał zagubionej w dali emocji.

Błękit zagadkowego spojrzenia zasnuwa przed tobą zasłonę milczenia, której nigdy nie odkryłeś. Czy naprawdę musisz?

Wiesz, że jest prefektem, dąży do perfekcji i pomoże Ci w lekcjach, gdy poprosisz. Wiesz, że najbardziej ze wszystkiego nie znosi podniesionych głosów, a także rozmów podszytych bezczelnością. Wiesz jeszcze, że nie boi się Ślizgonów i gdy się uśmiecha (robi to niezwykle rzadko), mógłby uchodzić za najprzystojniejszego chłopca w szkole.

Nie wiesz tylko tego, jaki ciężar doświadczenia dźwiga, oraz że gdy jest już tuż u szczytu, niemal usatysfakcjonowany, ręce zdrętwiałe od ciągłego zacisku i od zmęczenia, ściągają kamień zadowolenia w dół.
Słodko-gorzki, ale do strawienia. Arran zaprasza do wątków.
Wątki: Poppy N.


I've been around, brought you down, it's true



Finn Halvorsen. 30 lat. Norweg. Półwila. Czarodziej półkrwi. Aktualnie nauczyciel zielarstwa w Hogwarcie. Opiekun Ravenclaw i koła zielarskiego. Kiedyś wychowanek i prowadzący zajęcia w Durmstrangu. Główny bohater skandalu, przed którym musiał uciec aż do Szkocji. Wielbiciel przyrody, który sam będąc istotą magiczną, czasem czuje bliskość z naturą większą, niż z ludźmi. Uwielbiany choć surowo traktowany przez matkę syn, który łączy próżność wili z przyziemnością ojca.

Zbyt wiele nieszczęść w pamięci, by móc kochać się za genetykę. Zbyt duże ego, by móc się nienawidzić. Jest wszystkim tym, czego doświadcza i jednocześnie tym, czego unika. Bogata historia związków. Szerokie spektrum zainteresowań. Słabość do piękna. Wielkie nadzieje ojca. Wielkie ambicje matki. Wielkie rozczarowania sobą. Życie bez półśrodków. Powiązania

Ręce. W kręgu towarzystwa nigdy nie brakowało rąk. Spragnionych dotyku, ciepła i pierwotnej żądzy. Widziałem je. Jak wyciągnięte na własną klęskę po kolejną dawkę szczęścia, przecierają szlak przez korytarz obsesji. Nigdy nie docierają do końca. W żywym tańcu ciał, wciągnięte w ruch, rozpędzone, uderzają w pustkę. Z odległości kilku metrów wszystko było widoczne.

Nogi. Z taką łatwością zadeptujące moralność i mądrość. W poszukiwaniu wściekłej porcji miłosnego haszu, nie patrzyły w przyszłość. W jednym kroku zabijały cały swój potencjał. W jednej chwili zamykały sobie drogę do powrotu. Zamykały krąg. A w nim...

Oczy. Histeryczne, pełne szaleństwa, zniszczone wizją miłości i naiwnym pragnieniem uwagi. Pragnieniem, które nigdy nieskonsumowane, mogło tylko rosnąć. Pęczniało w sercu, jak kruchy lód ściśnięty w zbyt małym pudełku. Kiedyś każde z nich musiało pęknąć, wypuścić z siebie odłamki kłamstw i pustych obietnic.

Widziałem to wszystko. Byłem świadkiem dziesiątek tragedii.

Obserwowałem, jak najpiękniejsze umysły wielu pokoleń, ras i obu płci – wyniszczone, nagie i obdarte z rozsądku – otwierają się na zgubę.

Widziałem to wszystko. Młodych chłopców, wstępujących w krąg z imponującą pewnością siebie, którzy zatracali siebie. Zagubionych, oślepionych pięknem. Wynędzniałych przez taniec, stojących nad przepaścią. Bliskich śmierci. Wreszcie martwych.

Widziałem to wszystko. Niczego się nie nauczyłem.
Nie widziałem w kręgu Ciebie.
Przepraszam.

____

Wracam z Finnem po przerwie – chętny na ukochanie w każdym wątku, damsko-męskim i męsko-męskim.
Więcej o nim odkryję w opowiadaniach. Za grzechy i przewinienia Finna z góry przepraszam. Za moje również.

Wątki: Nemetorius

Każdy strach ma kilka pięter

Darren Craft

Hufflepuff VII rok „szlama” KLUB GARGULKOWY
KOŁO ASTRONOMICZNE ZAKLĘCIA NIEWERBALNE

Znowu jesteś świadkiem, jak upadają Anioły.

Nocą po korytarzu zbłąkany, śladem piór, stopa za stopą, kroczysz. Tu obraz ruchomy, tam szklista czerwień zdławionej magią pochodni. Ogień właśnie umyka tuż za Twoimi plecami, wiedziałeś?

Przysiągłbyś, że w drodze do Wieży Południowej nie widziałeś niczego.
Tylko ciemność i pustka, które wtedy zupełnie Ci nie przeszkadzały.
A teraz, przy powrocie do dormitorium, napotykasz na nietypowy kształt.

Porzucone, jak stara szmata, leżą na ziemi strzępy skrzydeł. Pierzaste wachlarze splamione szarą farbą przyziemności. Ten widok boli.

O, niieee.... Przypadkiem przydeptujesz butem, a uczucie to jest tak samo nieprzyjemne jak codzienność, z którą mierzysz się na co dzień.

Wspominasz przy tym w głowie rówieśników i zwracasz myślą wczorajszy, towarzyski obiad. Gdyby posiłek ten nie smakował mnogością ślizgońskich przekleństw i brzydkich przepchnięć, prawdopodobnie byłoby Ci za nim tęskno nieco więcej.

Tymczasem pierzasta tkanka z łatwością poddaje się, miażdżona pod podeszwą jednego tylko przypadkowego tupnięcia. To wtedy dociera do ciebie kruchość materii.

Świadomość serafinowej słabości boli i przerasta poły nawet Twojej tolerancji. Przeszywa nerwobólem od szerokości łopatki, po głębokość bijącego w przyspieszeniu serca. A Ty z początku nie wiesz, dlaczego reagujesz na widok skrzydeł tak mocno. Dlaczego ogarnia cię panika tak silna, że nie jesteś w stanie jasno myśleć. Odetchnąć w spokoju.

Są kryptouczucia w ozonie zmysłów, których cieni nigdy nie zrozumiesz, a których strach poczujesz aż do kości, więc gdy w nagłym popłochu, jak spłoszona łania, odwracasz się... już wiesz.

Że Aniołem, który upadł jesteś Ty. Że skrzydeł dobroci z każdym dniem w Tobie coraz mniej. I że nie jesteś Bogiem, który potrafi skleić całość tylko z części.

Potrzebujesz pomocy.


Damsko- i męsko-męskie. Piszę się na wszystko. Darren potrafi zaskoczyć.
Wątki: Keith, Poppy

We both know how this ends but sometimes madness is common sense



Finn Halvorsen. 30 lat. Norweg. Pół-wila. Czarodziej półkrwi. Aktualnie nauczyciel zielarstwa w Hogwarcie. Kiedyś wychowanek i prowadzący zajęcia w Durmstrangu. Główny bohater skandalu, przed którym musiał uciec aż do Szkocji. Wielbiciel przyrody, który sam będąc istotą magiczną, czasem czuje bliskość z naturą większą, niż z ludźmi. Uwielbiany choć surowo traktowany przez matkę syn, który łączy próżność wili z przyziemnością ojca.

Zbyt wiele nieszczęść w pamięci, by móc kochać się za genetykę. Zbyt duże ego, by móc się nienawidzić. Jest wszystkim tym, czego doświadcza i jednocześnie tym, czego unika. Bogata historia związków. Szerokie spektrum zainteresowań. Słabość do piękna. Wielkie nadzieje ojca. Wielkie ambicje matki. Wielkie rozczarowania sobą. Życie bez półśrodków. Powiązania

Ręce. W kręgu towarzystwa nigdy nie brakowało rąk. Spragnionych dotyku, ciepła i pierwotnej żądzy. Widziałem je. Jak wyciągnięte na własną klęskę po kolejną dawkę szczęścia, przecierają szlak przez korytarz obsesji. Nigdy nie docierają do końca. W żywym tańcu ciał, wciągnięte w ruch, rozpędzone, uderzają w pustkę. Z odległości kilku metrów wszystko było widoczne.

Nogi. Z taką łatwością zadeptujące moralność i mądrość. W poszukiwaniu wściekłej porcji miłosnego haszu, nie patrzyły w przyszłość. W jednym kroku zabijały cały swój potencjał. W jednej chwili zamykały sobie drogę do powrotu. Zamykały krąg. A w nim...

Oczy. Histeryczne, pełne szaleństwa, zniszczone wizją miłości i naiwnym pragnieniem uwagi. Pragnieniem, które nigdy nieskonsumowane, mogło tylko rosnąć. Pęczniało w sercu, jak kruchy lód ściśnięty w zbyt małym pudełku. Kiedyś każde z nich musiało pęknąć, wypuścić z siebie odłamki kłamstw i pustych obietnic.

Widziałem to wszystko. Byłem świadkiem dziesiątek tragedii.

Obserwowałem, jak najpiękniejsze umysły wielu pokoleń, ras i obu płci – wyniszczone, nagie i obdarte z rozsądku – otwierają się na zgubę.

Widziałem to wszystko. Młodych chłopców, wstępujących w krąg z imponującą pewnością siebie, którzy zatracali siebie. Zagubionych, oślepionych pięknem. Wynędzniałych przez taniec, stojących nad przepaścią. Bliskich śmierci. Wreszcie martwych.

Widziałem to wszystko. Niczego się nie nauczyłem.
Nie widziałem w kręgu Ciebie.
Przepraszam.

____

Wracam z Finnem po przerwie – chętny na ukochanie w każdym wątku, damsko-męskim i męsko-męskim.
Więcej o nim odkryję w opowiadaniach. Za grzechy i przewinienia Finna z góry przepraszam. Za moje również.

Wątki: -

Relacje Caedmona


SOL HAYES
IN THE DEAD OF NIGHT LOVE BITES

34 LATA • PÓŁWAMPIR • NAUCZYCIEL LATANIA i SĘDZIA ROZGRYWEK QUIDDITCHA • BYŁY ZAWODNIK SROK Z MONTROSE



WIELOLETNI PARTNER NA OSTRZU EMOCJI

Trzaskający w kominku ogień dociera do najgłębszych kątów pomieszczenia, rozgrzewając przyjemnie ciało, gdy Pan Łagodny staje przed nim oczekująco.
— Chodźmy do teatru. Ponoć „Czarownice z Appelby” to przyzwoity spektakl.
Wypowiedź partnera powinna zwrócić jego uwagę – powinna to słowo klucz – zamiast tego mija Go w ciszy, siadając przy cieple paleniska. Zajmowany przez Caedmona fotel o miękkim obiciu jest jego ulubionym. Nic dziwnego, że nie ma ochoty opuszczać dormitorium. Nim partner egzekwuje warunki wyjścia, Caedmon chowa się za świeżo przyniesionym egzemplarzem „Proroka Codziennego”, mrucząc coś o braku chęci.
— Dobrze... to pójdę z Marcusem — mężczyzna zdaje się zupełnie nie przejmować odpowiedzią Borgina. Co więcej, nie robi sobie nic z jego braku zainteresowania. Przechodzi tuż obok niego i zwrócony do niego tyłem, skrapia szyję charakterystyczną, uwielbianą przez Borgina wonią perfum. Czując jego obecność, Caedmon zerka na Niego.
— W zasadzie dawno już prosił o spotkanie, może nawet posiedzimy dłużej... wypijemy Ognistą i pogadamy — dodaje Pan Łagodny, nie patrząc na Caeda. Wyciąga przed siebie smukłe nadgarstki i dopina mankiety idealnie sprasowanej koszuli, przypieczętowując wizerunek luźnym odgarnięciem włosów znad czoła.
To ten moment, w którym Caedmon zdaje sobie sprawę z tego, że ostatnim razem, gdy zostawił Pana Łagodnego w towarzystwie Marcusa, ten próbował dobierać się do niego bezceremonialnie w zaułku Smiertelnego Nokturnu. Wobec tego Caedmon odkłada gazetę na podłokietnik fotela.
— Tylko przebiorę koszulę — odzywa się krótko.
Wygrana leży po stronie... cóż, nie jego.


Masz pomysł na powiązanie? Napisz ✉ imprison.men@gmail.com

Mam klaustrofobię. Klatka niezbyt odpowiada indywidualistom

SCORPIUS MALFOY

Slytherin VII rok Klub Pojedynków czysta krew prefekt


Choć pod wieloma względami łączy najgorsze cechy rodziców, stanowiąc tym samym dumę Slytherinu, brak mu jednego najważniejszego podobieństwa do ojca: zainteresowania Quidditchem. Nie ogląda, nie zna się, nie chce grać. Na domiar złego uważa, że latanie na miotle jest po prostu głupie. Znacznie bardziej ceni sobie zaklęcia i uroki, czy naukę OPCM-u, w czym zresztą jest świetny. Nie można powiedzieć tego samego o jego umiejętnościach warzenia eliksirów. Ku rozczarowaniu nauczyciela nie odróżnia siekania od mielenia, a każda próba poradzenia sobie z lekcjami kończy się u niego mniejszą bądź większą katastrofą. Na resztę zajęć nie narzeka, a jest w nich przeciętny. Powodzi mu się natomiast z dziewczynami, choć tylko ślizgońskimi — imponuje im swoimi umiejętnościami pojedynkowania się. Członkowie innych domów nie przepadają za nim. Słusznie, bo straszny z niego snob.

POWIĄZANIA DODATKOWE OPOWIADANIA

Kliknij w trójkąt, aby rozwinąć treść. Szukam napiętych relacji, dźwięków trzaskających zaklęć i brzydkich przekleństw. Karta strasznie stara, więc przepraszam za jakość - kiedyś może zaktualizuję jej treść.

Wątki: -


Patrząc na tego siedemnastolatka, zapewne ani na moment nie przeszło ci przez głowę, że mógłby on stanowić dla ciebie jakiekolwiek zagrożenie. Twój błąd — jeden z największych jaki popełniłeś. Wygląda niegroźnie, ale potrafi kąsać boleśniej niż niejeden jadowity wąż. A jaki jest przy pierwszym wrażeniu? Scorpius Hyperion Malfoy to jeden z tych interesujących — charakteryzujący się szlachecką ogładą (co z tego, że udawaną?) i wysoce wyszkolonymi umiejętnościami perswazyjnymi. Wygadany i pewny swego. Stawiany za wzór przez jednych, dyskryminowany ze względu na fałszywe zagrywki przez drugich. Chłopak jakich mało wśród społeczeństwa. Arogancki, ale pociągający. Władczy, choć bezbronny w obliczu przeszłości. To chyba najgorsze z połączeń.

Nadnaturalnie pamiętliwy i lojalny wobec osób, które się dla niego liczą — a takie chyba nie istnieją — jest w stanie z pacyfisty zmienić się w prawdziwego, nieokiełznanego anarchistę. A skoro nie ma nikogo, kogo mógłby z lwim zapałem bronić, jak własnego stada, nieszczęśliwie odgrywa rolę wilka, pożerającego ofiary zawsze pojedynczo, z czczą dokładnością. Biada temu, kto mu podpadnie. Czasem jest zbyt porywczy na racjonalne działania i jednocześnie nazbyt zapalczywy, by odpuścić, godząc się z porażką. Nieważne w jak kiepskim znajdzie się położeniu, stojąc przed niebezpieczeństwem prędzej narazi się na poturbowanie, niż da się oswoić. Jest jak dziki zwierz wrzucony w klatkę — wściekle bije o metal, a nim się spostrzeżesz, rzuca ci się do gardła. Tylko po to by po ostatecznym ataku i zgonie męczennika w ciepłym świetle dnia ułożyć się do snu. Niczym niewinny baranek, niezbryzgany krwią bliźniego.
Czasami mam wrażenie, że gdzieś w nim tkwi jeszcze serce. Tylko czasami... zawsze potem nachodzi mnie myśl, że przez większość czasu najprawdopodobniej radzi sobie bez niego.


Nie musisz darzyć go głębokim uczuciem ani nawet lubić go, by chcieć zagłębić się w rozmowę z nim. Sprawia wrażenie osoby inteligentnej, na swój sposób także błyskotliwej. Taki też faktycznie jest. Nawet w chwilach, kiedy rzuca w ciebie najgorszymi (a co najważniejsze również najszczerszymi) obelgami, chcesz więcej. Nie dlatego że może to okazać się przyjemne – krytykowanie twojej osoby w jego wykonaniu nigdy takie nie będzie — Scorpius stanowi po prostu jedną, wielką zagadkę, którą każdy z nas za wszelką cenę pragnie rozwiązać, nie bacząc na konsekwencje. Nie mając również na uwadze tego, że sam obiekt zainteresowań robi wszystko, żeby nie tylko nie mówić o sobie, ale również kręcić i manipulować tak, by osoby trzecie zyskały nie więcej niż barwne, zmyślone opowieści na jego temat. I choć czasami zdarza się mu powiedzieć prawdę, to i tak bez znaczenia, bo zawsze gubi się ona w natłoku kłamstw.

Malfoy nie należy do osób, które zajmują się cudzą codziennością, prędzej skupia się na własnej. Tym bardziej nie stara się zabawiać w jasnowidza. Nie czuje potrzeby ciągłego analizowania splotu wydarzeń, w których główną rolę odgrywa ktoś trzeci, ale jeśli w jakiś sposób mu podpadniesz, bądź pewny, że nie ma siły, która odwiodłaby go od zemsty. Na domiar złego jedyną opinią, z jaką się liczy, jest jego własna. W związku z tym obelgi czy komplementy wrzuca do jednego worka z plotkami i domysłami, nie czując różnicy między nimi.
Nawet nie próbuj wspominać mi o tym palancie. Po ostatnim spotkaniu z nim jedno wiem na pewno — na dobrego kolegę to on się nie nadaje. Prędzej na niezjednanego, żarliwego wroga.


Nie szukaj u niego pokładów dobroci, i tak ich nie znajdziesz. Jeśli jednak już to zrobiłeś, spróbuj raz jeszcze przeanalizować jego charakter, zanim wysuniesz jakiekolwiek, błędne wnioski. Pamiętaj o tym, że chłopak ten należy do grupy agresorów — porywczych, często brutalnych wobec osób, które wyjątkowo grają mu na nerwach. Opanowanie i pełna obojętność idą z nim w parze, ale tylko do pewnego momentu, potem następują gwałtowne erupcje, a te zwykle nie zwiastują niczego dobrego.

Nie próbuj doszukiwać się w nim zalet. On ich nie ma, a nawet jeśli ma, prawdopodobnie są one przyćmione przez masę wad. Bóg mało kiedy wydaje na świat tak egoistycznych, zapatrzonych w swoje interesy ludzi. Gdyby apokalipsa zaczynała się od destrukcji psychicznej (w wolnym tłumaczeniu: od totalnego braku empatii), on byłby jej źródłem. Nigdy nikomu nie pomaga, chyba że sam czerpie z tego jakąś korzyść. To jak cię potraktuje, zależeć będzie tylko i wyłącznie od tego, ile pożytku w tobie widzi. Nie zdziw się, gdy okaże się, że młody panicz o uroczym uśmiechu to tak naprawdę prawdziwe nasienie zła, pierwotny syn szatana. On taki jest — zmienny, nieokreślony. Apatyczny z przekory, wrażliwy dla zysku. Piekielnie intrygujący, bo nie wchodzący w żadne schematy lub modele osobowe, a przy tym — niestety — nieprzeciętnie narcystyczny i chorobliwie próżny.
Nie przedstawił się, nie podał ręki na powitanie, nie powiedział nic, co mogłoby mnie zadowolić. I ty się pytasz jaki jest? Zrób mu rachunek sumienia, a dowiesz się, że jest po prostu nieznośny.


 

Zajrzyj do tej pani ♥



W skrócie:
Choć pod wieloma względami łączy najgorsze cechy rodziców, stanowiąc tym samym dumę Slytherinu, brak mu jednego najważniejszego podobieństwa do ojca: zainteresowania Quidditchem. Nie ogląda, nie zna się, nie chce grać. Na domiar złego uważa, że latanie na miotle jest po prostu nudne. Znacznie bardziej ceni sobie pojedynkowanie się i naukę OPCM-u, w czym zresztą jest świetny. Nie można powiedzieć tego samego o jego umiejętnościach warzenia eliksirów: ku rozczarowaniu pani Rathmann nie odróżnia siekania od mielenia, a każda próba poradzenia sobie z lekcjami kończy się mniejszą bądź większą katastrofą. Na resztę zajęć nie narzeka, a jest w nich przeciętny. Powodzi mu się natomiast z dziewczynami, choć tylko ślizgońskimi — imponuje im swoimi umiejętnościami pojedynkowania się. Członkowie innych domów nie przepadają za nim. Słusznie, bo straszny z niego snob.

Scorpius H. Malfoy
V rok nauki — uczeń Slytherinu — członek Klubu Pojedynków — czystokrwisty — różdżka: sztywna, wiąz, rdzeń z pióra gryfa, 8 ¾ cala, nieco grubsza niż standardowa

Charakterystyka:
Patrząc na tego piętnastolatka, zapewne ani na moment nie przeszło ci przez głowę, że mógłby on stanowić dla ciebie jakiekolwiek zagrożenie. Twój błąd — jeden z największych jaki popełniłeś. Wygląda niegroźnie, ale potrafi kąsać boleśniej niż niejeden jadowity wąż. A jaki jest przy pierwszym wrażeniu? Scorpius Hyperion Malfoy to jeden z tych interesujących — charakteryzujący się szlachecką ogładą (co z tego, że udawaną?) i wysoce wyszkolonymi umiejętnościami perswazyjnymi. Wygadany i pewny swego. Stawiany za wzór przez jednych, dyskryminowany ze względu na fałszywe zagrywki przez drugich. Chłopak jakich mało wśród społeczeństwa. Arogancki, ale pociągający. Władczy, choć bezbronny w obliczu przeszłości. To chyba najgorsze z połączeń. Nadnaturalnie pamiętliwy i lojalny wobec osób, które się dla niego liczą — a takie chyba nie istnieją — jest w stanie z pacyfisty zmienić się w prawdziwego, nieokiełznanego anarchistę. A skoro nie ma nikogo, kogo mógłby z lwim zapałem bronić, jak własnego stada, nieszczęśliwie odgrywa rolę wilka, pożerającego ofiary zawsze pojedynczo, z czczą dokładnością.

Biada temu, kto mu podpadnie. Czasem jest zbyt porywczy na racjonalne działania i jednocześnie nazbyt zapalczywy, by odpuścić, godząc się z porażką. Nieważne w jak kiepskim znajdzie się położeniu, stojąc przed niebezpieczeństwem prędzej narazi się na poturbowanie, niż da się oswoić. Jest jak dziki zwierz wrzucony w klatkę — wściekle bije o metal, a nim się spostrzeżesz, rzuca ci się do gardła. Tylko po to by po ostatecznym ataku i zgonie męczennika w ciepłym świetle dnia ułożyć się do snu. Niczym niewinny baranek, niezbryzgany krwią bliźniego.

„Czasami mam wrażenie, że gdzieś w nim tkwi jeszcze serce. Tylko czasami... zawsze potem nachodzi mnie myśl, że przez większość czasu najprawdopodobniej radzi sobie bez niego.”

Nie musisz darzyć go głębokim uczuciem ani nawet lubić go, by chcieć zagłębić się w rozmowę z nim. Sprawia wrażenie osoby inteligentnej, na swój sposób także błyskotliwej. I taki też faktycznie jest. Nawet w chwilach, kiedy rzuca w ciebie najgorszymi (a co najważniejsze również najszczerszymi) obelgami, chcesz więcej. Nie dlatego że może to okazać się przyjemne – krytykowanie twojej osoby w jego wykonaniu nigdy takie nie będzie — Scorpius stanowi po prostu jedną, wielką zagadkę, którą każdy z nas za wszelką cenę pragnie rozwiązać, nie bacząc na konsekwencje. Nie mając również na uwadze tego, że sam obiekt zainteresowań robi wszystko, żeby nie tylko nie mówić o sobie, ale również kręcić i manipulować tak, aby osoby trzecie zyskały nie więcej niż barwne, zmyślone opowieści na jego temat. I choć czasami zdarza się mu powiedzieć prawdę, to i tak bez znaczenia, bo zawsze gubi się ona w natłoku kłamstw.

Malfoy nie należy do osób, które wciąż negują swoją przeszłość, prędzej cudzą. Tym bardziej nie stara się zabawiać w jasnowidza. Nie czuje potrzeby ciągłego analizowania splotu wydarzeń, w których główną rolę odgrywa on sam, ale jeśli to ty mu podpadniesz, nie ma siły, która odwiodłaby go od zemsty. Na domiar złego jedyną opinią, z jaką się liczy, jest jego własna. W związku z tym obelgi czy komplementy wrzuca do jednego worka z plotkami i domysłami, nie czując różnicy między nimi.

„Nawet nie próbuj wspominać mi o tym palancie. Po ostatnim spotkaniu z nim jedno wiem na pewno — na dobrego kolegę to on się nie nadaje. Prędzej na niezjednanego, żarliwego wroga.”

Nie szukaj u niego pokładów dobroci, i tak ich nie znajdziesz. Jeśli jednak już to zrobiłeś, spróbuj raz jeszcze przeanalizować jego charakter zanim wysuniesz jakiekolwiek błędne wnioski. Pamiętaj o tym, że chłopak ten należy do grupy agresorów — porywczych, często brutalnych wobec osób, które wyjątkowo grają mu na nerwach. Opanowanie i pełna obojętność idą z nim w parze, ale tylko do pewnego momentu, potem następują gwałtowne erupcje, a te zwykle nie zwiastują niczego dobrego.

Nie próbuj doszukiwać się w nim zalet. On ich nie ma, a nawet jeśli ma, prawdopodobnie są one przyćmione przez masę wad. Bóg mało kiedy wydaje na świat tak egoistycznych, zapatrzonych w swoje interesy ludzi. Gdyby apokalipsa zaczynała się od destrukcji psychicznej (w wolnym tłumaczeniu: od totalnego braku empatii), on byłby jej źródłem. Nigdy nikomu nie pomaga, chyba że sam czerpie z tego jakąś korzyść. To jak cię potraktuje, zależeć będzie tylko i wyłącznie od tego, ile pożytku w tobie widzi. Nie zdziw się, gdy okaże się, że młody panicz o uroczym uśmiechu to tak naprawdę prawdziwe nasienie zła, pierwotny syn szatana. On taki jest — zmienny, nieokreślony. Apatyczny z przekory, wrażliwy dla zysku. Piekielnie intrygujący, bo nie wchodzący w żadne schematy lub modele osobowe, a przy tym — niestety — nieprzeciętnie narcystyczny i chorobliwie próżny.

„Nie przedstawił się, nie podał ręki na powitanie, nie powiedział nic, co mogłoby mnie zadowolić. I ty się pytasz jaki jest? Zrób mu rachunek sumienia, a dowiesz się, że jest po prostu nieznośny.”

Wątki: 3/3. Wybaczcie, że nie więcej ;c

 

Darren Craft

Hufflepuff VI rok mugolskie pochodzenie *

(...) bo chcą chcieć, bo im się rzekomo należę,
leżę, patrzę w podłogę i nie chcę
- Marcin Świetlicki
Punkt X jest jedynym miejscem, gdzie obcym nie wolno wchodzić. Nie znajdziesz tu ciepłego kominka i miękkiego fotelika. Wszechobecna ciemność i przenikliwe zimno brutalnie zamykają w kwadratach nagich ścian. To tutaj – choć blisko ludzi – zostajesz zawsze sam. Nie istnieje sposób na wniknięcie. Miejsce to jest niczym innym jak podstarzałą maszynerią, którą ktoś kiedyś z przypadku nazwał ludzkim mózgiem. Przestrzeń pełna usterek i wad fabrycznych. On ma ich nieprzeciętnie dużo. W przesycie wypartych wspomnień, burzących ciągłość myśli. Za dużo pęknięć na emocjach, by poczuć miłość. Zbyt wiele do naprawiania, by w ogóle próbować. Stoi więc dokładnie tam, gdzie go zostawiono – w cieniu. Pod dachem sierocińca w trakcie ferii letnich, przez resztę roku tu, w Hogwarcie. Niezmiennie od lat za społecznym marginesem. Bo jest Puchonem, sierotą i urodzonym konformistą. Bo nigdy nie zrozumie fenomenu Quidditcha. Również dlatego, że czasem na to pozwala. Dokładnie tak, jak na pierwszym roku nauki, gdy Ślizgoni wsadzili go do kufra w lochach (bo to takie zabawne, szlamo). A choć dziś bez oporów potraktowałby ich zaklęciem Expulso, w dalszym ciągu nie lubi konfrontacji. Zatroskany o przyszłość i samotny przez przeszłość opija kremowym piwem przereklamowaną wolność uczuć, której powoli ma już dość. Nie wie kim jest i kim chciałby być – stara się być tym, kim widzą go inni. Zarywa noce, by nie śnić, a czasem dlatego, że znów nadrabia zaległości z warzenia Eliksirów. Niekiedy wstaje też długo przed śniadaniem, idzie na Wieżę Astronomiczną, rzuca w złości mnóstwem defensywnych zaklęć, których jeszcze nie uczyli, ale on poznał je sam. Chciałby skierować je na tych, którzy niegdyś go skrzywdzili. Chciałby, ale nie potrafi. Woli rolę pasywnego. W efekcie nigdy się nie wybija, nie adoruje koleżanek i nie czaruje w towarzystwie, mimo że od piątej klasy potrafi nawet niewerbalnie. Jest poważny aż za bardzo. Czasami tylko pozwoli sobie na drobny żart, do którego otwarcie się nie przyzna. Tak już się przyjęło. Nie potrzebuje rozgłosu, nie chce też uwagi. W gruncie rzeczy szuka spokoju. Nie za wiele go w londyńskim przytułku. Podobnie jak w sierocińcu, i tutaj nikt nie wie, że jest zdolnym czarodziejem. Tymczasem blizny po oparzeniach i stary artykuł o spalonym blokowcu w londyńskiej dzielnicy mówią mu, że kiedyś miał rodziców, których nie pamięta, a on tak desperacko pragnie sobie ich przypomnieć, że czasem zapomina o słowie „tu” i „teraz”.
* Nie wiadomo dokładnie, jakiej krwi jest chłopak. W wieku dwóch lat stał się jedyną ocalałą ofiarą pożaru. Zginęło wtedy pięć rodzin, w tym dwie z dzieckiem, jedna z nich czarodziejska. Darren za decyzją sądu zyskał jednak nazwisko mugolskie. Gdy w wieku jedenastu lat wykazał zdolności magiczne, Ministerstwo Magii, wątpiąc w decyzję sądu, zainteresowało się jego sprawą, do dziś jednak nie ustalono jednoznacznie, czy przydzielenie go do rodziny Craftów nie było wynikiem pomyłki i czy jest członkiem pół-czarodziejskiej rodziny Jonesów, na co wskazywałoby ujawnienie przez niego magii. Aby nie rozdmuchiwać sprawy na nowo, przyjmuje się, że chłopiec jest czarodziejem mugolskiego pochodzenia.


POSZUKIWANIA & POWIĄZANIA DODATKOWE OPOWIADANIA

Kodu do KP użyczyła LeChat (♥).
Zakładki dodam kiedyś. Wątki 4/4.

Relacje

OLIEANNA MUNSON. 24 lata.

Kim jesteś? Jesteś gorącą, wrześniową nocą, przerywaną pocałunkami. Dłońmi, zachodzącymi za rąbek koszuli i za poły duszy, gdy nieświadoma zawodu Finna, wślizgnęłaś się w ciepło męskich ramion. Jesteś tajemnicą, o której usta milczą, gdy mijacie się w zawężeniu korytarza w drodze do cieplarni. Jesteś stażystką w Hogwarcie, która niechybnie przespała się z nauczycielem, nie mając pojęcia, z kim ma do czynienia. Przede wszystkim jednak — po prostu jesteś. I to wystarcza, by dać się zauważyć.

Kontakt ✉ imprison.men@gmail.com

Powrót do KP


Lepiej umrzeć na stojąco, niż żyć na kolanach

Shepideh Shafiq

Hufflepuff VI rok prefekt i członkini Klubu Pojedynków

Jeśli jeszcze raz wejdziesz pomiędzy mnie, a innego ucznia, którego akurat staram się sobie zjednać, to obiecuję Ci, że ręka sprawiedliwości wyląduje wprost na Twojej narcystycznej, pożal się Merlinie, buźce.
Od lat darzy Scorpiusa szczerą niewymuszoną apatią, a to dlatego, że za każdym razem, gdy Sepideh próbuje wypełniać swoje obowiązki z należytą sumiennością, Malfoy wtrąca się do tego, wszystko komplikując. Relację pogarsza fakt, że widzą się wyjątkowo często na spotkaniach Prefektów i w Klubie Pojedynków, gdzie nie trudno o konflikt. Nic dziwnego, że Sepideh ma Scorpiusa serdecznie dość. Póki co groźby pozostają groźbami, ale perspektywa wymierzenia różdżką, czy pięścią w twarz Malfoya zdaje się coraz bliższa rzeczywistości.